niedziela, 29 czerwca 2014

Rozdział 4

Obudziłam się, gdy do moich uszu dotarły pierwsze nuty piosenki Justina Biebera "Confident". Wstałam z mojego wygodnego łóżka i wyłączyłam budzik.Od razu zaczęłam szukać wymówki, dzięki której mogłabym spotkać się dziś z Williamem.Nagle wpadłam na pomysł.Może banalny ale zawsze coś.Chwyciłam telefon i zadzwoniłam do Natalie.Po dwóch sygnałach dziewczyna odebrała.
    -Natalie, musisz mi pomóc.
    -No hej Marika.Jak miło, że dzwonisz moja droga przyjaciółko - powiedziała teatralnie Natalie.
    -Natalie...proszę cię to ważne.
    -Dobra.Pełna powaga.Co się stało?
    -Potrzebuję alibi na dzisiejszy wieczór.
    -Nie zamierzasz nikogo zabić, torturować, okraść, zgwałcić...
    -Nie!
    -W takim razie kontynuuj.
    -Chcę abyś w razie potrzeby potwierdziła, że jestem u ciebie i razem robimy projekt z angielskiego.
    -Dobra... ale po co ci to?
    -Ale zgadzasz się na 100%, tak?
    -Tak, tak, gadaj mnie teraz.
    -Bo dzisiaj jestem umówiona z Williamem.Nie pamiętasz?
    -Cholera! Zapomniałam.Grrrrr mogłam się nie zgadzać.
    -Dziękuję bardzo - powiedziałam sarkastycznie.
    -Dobra, tylko mi się nie obrażaj.Załatwię ci to alibi ale robię to tylko i wyłącznie dla ciebie.
    -Kochana jesteś!
    -Wiem złotko. Do zobaczenia w szkole.
    -Papatki - powiedziałam radosnym głosem i się rozłączyłam.Szybko poszłam wziąć prysznic po czym skierowałam się w stronę szafy. Nałożyłam na siebie ubrania, które wczoraj wybrałam.Przed wyjściem do szkoły powiedziałam tacie, że wrócę późno, ponieważ muszę robić projekt z  Natalie. Na początku nie chciał mi uwierzyć ale w końcu go przekonałam.W szkole większość czasu rozmawiałam z Natalie, a raczej słuchałam jej narzekań na naszą nauczycielkę chemii.Po lekcjach i odbyciu kary pożegnałam się z Natalie i ruszyłam w stroną Williama, który czekał na mnie przy swoim motorze.
    -Cześć śliczna - przywitał się z uśmiechem na twarzy.
    -Cześć - odpowiedziałam nieśmiało.
    -Lubisz filmy?
    -Tak i to bardzo.
    -To świetnie - powiedział podając mi kask - bo dziś zabieram cię do kina.
Uśmiechnęłam się i założyłam kask.William zrobił to samo i usiadł na motorze, chwilę potem dołączyłam do niego i objęłam go mocno w pasie.Jechaliśmy dość wolno.Nie wiem czy to dlatego, że William dbał o nasze bezpieczeństwo, czy po prostu bał się, że jak przyśpieszy jego motor może się rozsypać albo coś podobnego.Bądźmy szczerzy jego maszyna nie jest w najlepszym stanie, a on sam - z tego co mi mówiła Natalie - nie jest za dobrym mechanikiem.Gdy dotarliśmy na miejsce William kupił 2 bilety na film, którego tytułu i gatunku nie chciał mi zdradzić.Zaopatrzyliśmy się w colę oraz duży popcorn po czym weszliśmy do sali, w której miał zostać puszczony film.Usiedliśmy na końcu pomieszczenia.Dopiero gdy kończono wyświetlać reklamy William zdradził mi jaki film za chwilę obejrzymy.Gdy już to powiedział nie mogłam uwierzyć własnym uszom.Film okazał się horrorem.Horrorem! Nie lubię tego typu filmów.Śnią mi się potem koszmary, a każdy cień wydaje się być bestią pragnącą mojej męki oraz śmierci.William widząc moją minę próbował mnie uspokoić.
    -Spokojnie to tylko film.Poza tym ja jestem obok więc możesz się do mnie przytulić jeżeli będziesz się bała.
Na początku nie planowałam skorzystać z tej propozycji.Postanowiłam być dzielna.Jednak już podczas pierwszej strasznej sceny z krzykiem wtuliłam się w Williama rozsypując przy tym cały popcorn.Chłopak zaskoczony lecz wyraźnie zadowolony moją reakcją objął mnie.
    Po filmie wyszliśmy na świeże powietrze.William żartował sobie ze mnie przez całą drogę na parking.
    -To nie jest śmieszne William!
    -Jest i to bardzo - wykrztusił z siebie chłopak ciągle się śmiejąc.
    -Jesteś podły - powiedziałam i zrobiłam minę zbitego psiaka.
    -Ojj przepraszam aniołku.
William pochylił się nade mną i w ramach przeprosin dał mi buziaka w policzek.Zarumieniłam się, on był uroczy.

    William zatrzymał się pod moim domem.Zsiadłam z motoru chłopaka i zdjęłam kask.William zrobił to samo.Podałam mu kask, a on schował go do schowka po siedzeniem.Przez jakiś czas staliśmy w ciszy.Zaczęło robić się niezręcznie, więc postanowiłam przytulić Williama na pożegnanie.
    -Dzięki za ten wieczór. - Powiedziałam i chciałam go przytulić lecz gdy William się schylił zamiast mnie przytulić on pocałował mnie.
__________________________________________________________________________________
Yo!
Nareszcie wakacje! Mam nadzieję, że wszyscy się cieszą z tego faktu.
Bardzo was przepraszam za jakiekolwiek błędy, które pojawiły się w tym rozdziale.
Niestety, ortografia nie jest moją najlepszą stroną.
Mam nadzieję, że rozdział się podobał i wraz z Natalie liczymy na wasze komentarze.Dają nam one motywację do dalszego pisania.
I na koniec podsumowanie dzisiejszego rozdziału w formie gif'a:
Alice

 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz