niedziela, 15 czerwca 2014

Rozdział 2

 Stałyśmy z Natalie pod salą nr. 46-gdzie miała się odbyć nasza ostatnia lekcja-i rozmawiałyśmy o różnych błahych sprawach. Przez cały dzień miałam wrażenie jakby ktoś na mnie patrzył. Na początku myślałam, że mi się tylko wydaje lecz kilka razy przyłapałam na gorącym uczynku przystojnego chłopaka o blond włosach. On nawet się z tym nie ukrywał. Gdy nasze spojrzenia się spotykały, posyłał w moja stronę uśmiech lub puszczał oczko. Gdzie byśmy nie poszły on zawsze tam był w pobliżu wraz ze swoimi kolegami, otoczony wianuszkiem dziewczyn. Zaczęło mnie to naprawdę irytować.       
-Natalie, co to za koleś?- wskazałam na chłopaka, który znów zaczął mnie obczajać.
-Aż wstyd się przyznać, ale to mój brat.- powiedziała mało entuzjastycznie Natalie. W tym momencie chłopak uśmiechnął się do mnie zalotnie. Powiedział coś swojemu koledze po czym oboje wybuchnęli śmiechem.
-Naprawdę? Więc mogłabyś mu powiedzieć, aby się przestał na mnie gapić.- powiedziałam lekko podenerwowana zachowaniem osobnika, który był bratem Natalie.
-Nawet jeśli mu powiem to mnie nie posłucha, a ty powinnaś się trzymać od niego z daleka. Mój to kobieciarz to smutne, ale prawdziwe.- narzekała Natalie- Już tyle razy mu mówiłam, że zachowuje się jak gnojek, ale on ma to gdzieś. Nic do niego nie dociera. Myśli, że jak jest w drużynie football’owej to mu wszystko wolno! To jest denerwujące!
-Spokojnie nie mam zamiaru się do niego zbliżać.- uspokoiłam przyjaciółkę- On nie jest w moim typie, a poza tym zachowuje się jak idiota.
-Ty masz to szczęście, że z nim nie mieszkasz.
-I tu masz rację.
       Po zakończonych lekcjach ruszyłyśmy w stronę przystanku autobusowego. Gdy mijałyśmy szkolny parking zobaczyłam Williama- bo tak się nazywał brat Natalie- wsiadającego na motor.
-Dlaczego twój brat jeździ motorem,  a ty musisz jeździć autobusem?- zapytałam nie kryjąc zdziwienia.
-Ponieważ jak już ci wcześniej wspominałam mój kochany braciszek jest idiotą i nie ma zamiaru mnie wozić.
        Pożegnałam się  z Natalie i poszłam w stronę domu. Gdy już byłam pod drzwiami wyjęłam kluczę z torby i weszłam do środka. Ojca i Lucasa nie było jeszcze w domu. Położyłam torbę na sofę i poszłam do kuchni. Odkąd nie ma z nami mamy to na mnie spadł obowiązek przygotowywania obiadu. Dziś postanowiłam, że ugotuję kurczaka ze szpinakiem. Po 40 minutach danie było gotowe. Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Wyszłam na korytarz, przywitałam tatę i uściskałam Lucasa. Gdy usiedliśmy przy stole musiałam odpowiedzieć na szereg pytań dotyczących szkoły. Gdy obiad się skończył posprzątałam ze stołu i poszłam do swojego pokoju. Wzięłam laptopa na kolana i zalogowałam się na Facebook’a. Miałam sporo zaproszeń do znajomych wśród nich było zaproszenie od Williama. Mimo jego zachowania w szkole i ostrzeżeń od Natalie postanowiłam je zaakceptować. Chwilę po tym napisał do mnie.
William:
‘’Hej śliczna ;)’’
Nie wiedzieć  czemu mu odpisałam.
Marika:
‘’Hej’’
William:
‘’Widziałem cię w szkole. Wygląda na to, że zaprzyjaźniłaś się z moją siostrą.’’
Marika:
‘’Tak. Natalie jest strasznie wesołą osobą.’’
William:
‘’Taaa ma dużo energii, ale jest upierdliwa -,-‘’
Marika:
‘’To samo słyszałam od niej na twój temat.’’
William:
‘’Ooo już mnie oczernia ;( nie jestem taki zły.’’
Marika:
‘’W szkole odniosłam inne wrażenie.’’
William:
‘’Przepraszam za moje zachowanie tego dnia, ale nie mogłem oderwać od ciebie wzroku. Byłaś niczym anioł ;)’’                       
Zarumieniłam się. Brawo Marika zaczyna ci się podobać chłopak, który pewnie cie wykorzysta, a potem zostawi- skarciłam się w myślach. Ale on przecież nie może być taki zły. Każdemu należy się szansa. Z ta myślą odpisałam Williamowi.
Marika:
‘’Wcale nie byłam niczym anioł.’’   
William:
‘’Dla mnie byłaś, pogadamy jutro w szkole?’’
Marika:
‘’Pewnie’’
William:
‘’Świetnie. Do zobaczenia jutro ;)’’         
Marika:       
‘’Papatki :)’’                                            
Wylogowałam się. Coś ty zrobiła Marika. Przecież on cie skrzywdzi. Będziesz żałować, że nie posłuchałaś Natalie- biłam się z myślami- ale on wydaje się być miły. W szkole zachowywał się jak idiota, lecz pewnie chciał się tylko popisać przed kolegami. Zaraz. Po co ja go usprawiedliwiam?!? Głowa mnie bolała od natłoku myśli. Włączyłam muzykę na laptopie i postawiłam go na Szawle nocną. Zaczęłam odrabiać lekcje.
       Obudziłam się cała obolała, bo jak się okazało prace domowe były tak fascynujące,  że zasnęłam przy biurku. Rozciągnęłam się, wzięłam prysznic i ubrałam się w różowe rurki i szara bluzę. Sprawdziłam telefon i zobaczyłam, że mam 2 nieodebrane połączenia od Natalie. Ciekawe czego chciała.- pomyślałam i spojrzałam na godzinę, 756. Wybiegłam jak poparzona z domu. Jakimś cudem udało mi się zdążyć na autobus. Byłam wściekła na ojca, że mnie nie obudził. Ku mojemu zdziwieniu Natalie nie było w autobusie. Wysłałam jej sms’a z zapytaniem gdzie jest. Po chwili otrzymałam odpowiedz.
               Od Natalie:
‘’Jestem już w szkole. Stało się coś dziwnego O.o, pogadamy w szkole.’’
         Weszłam do szkoły i skierowałam się w stronę szafek z zamiarem wzięcia książek od historii. Niestety dzięki mojemu szczęściu szafka nie chciała się otworzyć. Dopiero po kilku uderzeniach i szarpnięciach drzwiczki ustąpiły. Wzięłam książki i zamknęłam szafkę. Obróciłam się  i podskoczyłam zaskoczona obecnością Natalie tuż obok mnie.
-Natalie, przestraszyłaś mnie!
-Oj przepraszam, ale to nie jest ważne.
-Co się stało i dlaczego nie było cie w autobusie?
-Oto właśnie chodzi. Mój brat się dziwnie dzisiaj zachowuje. Zrobił śniadanie, podwiózł mnie do szkoły i dał pieniądze na lunch.
Byłam lekko zaskoczona tym co mówi moja przyjaciółka. Jednocześnie nie opuszczała mnie radość spowodowana zachowaniem Williama. Wiedziałam, że on nie jest taki zły! Założę się, że jak go bliżej poznam będę mile zaskoczona co do charakteru chłopaka. Ruszyłyśmy w stronę sali, w której miała się odbyć nasza pierwsza lekcja nie przestając rozmawiać o nagłej zmianie zachowania Williama. Gdy nadeszła pora na lunch, poszłyśmy na stołówkę. W drodze do naszego punktu docelowego natknęłyśmy się na trzy tapeciary. Spojrzały na mnie z wyższością i przechodząc obok nas jedna z nich szturchnęła mnie w ramię. Byłam zniesmaczona ich zachowaniem. One kurwa myślą, że kim niby są?!?
-Właśnie miałaś okazję spotkać szkolne ‘’piękności’’.- powiedziała Natalie robiąc cudzysłów w powietrzu- Nie mam pojęcia co faceci w nich widzą.
-Uwierz mi, że ja też nie wiem. Szczerze to najchętniej bym zrobiła coś tej plastikowej laluni.
-Moja bratnia duszo!- krzyknęła Natalie i mnie przytuliła- nawet nie wiesz ile czasu czekałam, aż ktoś podzieli moje zdanie na ten temat!
Wybuchnęłyśmy śmiechem tym samym zwracając na siei uwagę innych uczniów. Weszłyśmy do stołówki i zajęłyśmy stolik w kacie pomieszczenia. Rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym oraz zajadałyśmy się kanapkami. W pewnym momencie do naszego stolika podszedł William.
-Hej siostrzyczko. Cześć Marika- przywitał się z nami
-Czego chcesz?- zapytała oschle Natalie
-Nie rozumiem o co ci chodzi siostrzyczko.
-William za dobrze cie znam! Od rana jesteś zbyt miły dla mnie. Co ty knujesz?
-Ranisz mnie.- powiedział z miną zbitego psiaka William- ja tylko staram się być miły. Mariś czy ja jestem taki zły?
-Nie wiem William- powiedziałam rumieniąc się- Nie znam cie za dobrze.
-W takim razie czas to zmienić! Czy zgodziłabyś się spotkać ze mną jutro o 1800 w pobliskiej kawiarni, droga Mariko?
-Tak, brzmi nieźle- odpowiedziałam schylając głowę by zasłonić rumieńce.
-Więc widzimy się jutro- powiedział William i ruszył w stronę swoich kolegów.
-Co to kurwa miało być?- zapytała zdenerwowana Natalie.
-Nie rozumiem o co ci chodzi.
-Marika przecież mówiłam ci, że mój brat to babiarz. Kurwa, teraz wiem dlaczego był taki milutki.
-Daj spokój Natalie. Postanowiłam dać mu szanse.
-Będziesz tego żałować.
-Możemy zakończyć ten temat.- poprosiłam, Natalie skinęła tylko głową.
          Zadzwonił dzwonek. Weszłyśmy do Sali, w której za chwilę miała się odbyć godzina wychowawcza. Na moje szczęście nasza wychowawczyni jest również nauczycielką angielskiego, więc przedstawianie się nowej klasie mam za sobą. Usiadłyśmy na swoich miejscach. Chwilę potem pani Osheroff weszła do Sali. Już chciała coś powiedzieć, gdy nagle do sali wszedł dyrektor i poprosił ją do siebie. Pani Osheroff poprosiła abyśmy zachowali się przyzwoicie i nie hałasowali. Razem z Natalie zaczęłyśmy rozmawiać o moim jutrzejszym spotkaniu z William’em (tak udało mi się ją do tego przekonać). Nagle ktoś mnie szarpną za ramię powodując, że prawie upadłam.
-Co jest kurwa?- wysyczałam w stronę Isabelle- jednej ze szkolnych ‘’piękności’’.
-Odpieprz się od Williama- powiedziała swoim cholernie irytującym i sztucznym głosem.
-A to niby czemu Barbie?
-Bo on jest mój!
-Weź się zamknij Isabelle i spieprzaj stąd.- powiedziała jadowicie Natalie.
-Nie wtrącaj się Smith. To nie twoja sprawa.- powiedziała druga suka o imieniu Sophie.
-Jak nie moja sprawa?!? To jest do jasnej cholery mój brat pizdo!
W tej chwili Isabelle chwyciła mnie za włosy i je pociągnęła. Nie pozostając jej dłużna zrobiłam to samo. Sophie poszła w ślady Isabelle i rzuciła się na Natalie. Lecz nie zdążyła jej nawet tknąć, ponieważ moja przyjaciółka Nielubi się cackać i od razu przywaliła jej pięścią w jej paskudną mordę. Sophie upadła na ziemie i pokazała, że się poddaje. Luna- trzecia Barbie- wybiegła z sali. Nie za bardzo mnie obchodziło po co. Dalej szarpałyśmy się z Isabelle. Suka wbiła mi swoje pazury w ramię! Miałam jej po prostu dość. Pchnęłam ją powodując, że upadła. Niestety przez to, że mnie trzymała upadłam razem z nią z tą różnicą, że ja byłam na górze. Będąc już niezwykle zdenerwowaną, przywaliłam jej pięścią w nos. Nie byłam jakąś  furiatką, więc po tym ciosie zeszłam z niej i przybiłyśmy sobie piątkę z Natalie. Zauważyłam, że swoją bójką zwróciłyśmy na siebie uwagę całej klasy. Nagle drzwi się otworzyły, a do sali weszła Luna z panią Osheroff.

_______________________________________________________________________________

Na poprawę humoru Justinek od Natalie.
Natalie_Alice
xoxo


2 komentarze:

  1. Co do rozdziału, jest bardzo ciekawy, i fajnie się zapowiada ^^ co do prawdy dopiero na niego wpadłam. Na pewno będę do samego końca. no bo jak bym mogła zaprzepaścić takiego bloga :)

    "Sekret polega na tym, żeby do niczego w życiu zbytnio się nie przywiązywać, ani do tego, co dobre, ani do tego, co złe. Dziś jestem przekonana, że nikt nikogo nie traci, bo nikt nikogo nie może mieć na własność Dlatego, to jest ten dzień. Gdzie daje ponieść się moim marzeniom, i uciekłam wreszcie od ciebie. Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę." http://believe-in-love-just-believe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny blog ciekawie piszesz ładne tło i Justin serio humorek mi się poprawił :D

    OdpowiedzUsuń