-Ta suka Isabelle rzuciła się na Marikę!- powiedziała zdenerwowana Natalie.
-Panno Smith, proszę nie używać takiego słownictwa- powiedziała już podenerwowana nauczycielka.
-Isabelle, Sophie co się stało?
-Marika rzuciła się na mnie- powiedziała płaczliwie Isabelle- ja i Sophie chciałyśmy jej i Natalie tylko zwrócić uwagę na ich niewłaściwe zachowanie.
Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. Te suki kłamały w żywe oczy. Miałam ochotę przypieprzyć teraz wszystkim trzem: Isabelle i Sophie za te perfidne kłamstwa, a tej suce Lunie za sprowadzenie nauczycielki. Patrząc na minę Natalie widziałam, że popiera mój tok myślenia.
-Klaso czy to prawda?- zapytała pani Osheroff.
-One kłamią proszę pani- powiedziałam starając się bronić.
-Nie ciebie pytałam panno Brunke!- krzyknęła nauczycielka.
-Klaso, zadałam pytanie.
-Isabelle mówi prawdę proszę pani- powiedziała jakaś dziewczyna. Reszta klasy pokiwała twierdząco głowami.
Tego było za wiele. Jak ta dziewczyna mogła tak powiedzieć! Przecież widziała jak było naprawdę! A reszta klasy to potwierdziła. Co to ma być do kurwa nędzy!
-Marika, Natalie do dyrektora! Ale to już!- powiedziała, a raczej krzyknęła pani Osheroff.
Siedziałam z Natalie w gabinecie dyrektora. Pani Osheroff powiedziała mu jak wygląda sytuacja.
-Dziewczynki, możecie mi powiedzieć dlaczego pobiłyście Isabelle oraz Sophie?- zapytał oschle mężczyzna.
-My się tylko broniłyśmy proszę panna. To one zachowywały się agresywnie wobec nas i zaczęły bójkę.- powiedziałam próbując nas obronić.
-To prawda proszę panna.- zgodziła się ze mną Natalie.
-W takim razie dlaczego reszta klasy twierdzi, że było odwrotnie?
-Ponieważ oni się boja, że jeżeli nie potwierdzą wersji Isabelle to będą mieli kłopoty w szkole i z jej ojczulkiem.- powiedziała lekko zdenerwowana Natalie.
-Panno Smith, proszę nie gadać takich głupot. Isabelle jest porządną dziewczyną.
-No ależ oczywiście, bo jakby inaczej.- powiedziała z kpiną Natalie- Mówi pan tak tylko dlatego, że ojciec Isabelle daje mnóstwo kasy na tą szkołę.
-Dość!- krzyknął wyraźnie zdenerwowany dyrektor- Powinienem was zawiesić w prawach ucznia. Ale ze względu, że to wasze pierwsze przewinienie będę dla was łaskawy. W ramach kary będziecie sprzątać gumy poprzyklejane do ławek. Przez 2 tygodnie. Od dziś.
-No super. Kurwa po prostu świetnie!- krzyknęła Natalie po tym jak wyszłyśmy z gabinetu.
-Mam ochotę jeszcze raz przypieprzyć tej dziwce.- powiedziałam wkurzona całą tą sytuacją.
Nagle usłyszałam śmiech Natalie.
-Co?- spytałam zdziwiona jej nagłą poprawą nastroju.
-Nie znałam cię od tej strony Marika. Skopałaś dupę tej suce.
-Taaa ale teraz mnie strasznie ręka boli. Ty to dopiero pokazałaś tej dziwce gdzie jej miejsce. Nie dałaś jej się nawet tknąć.
Teraz i ja zaczęłam się śmiać.
Po zakończonych lekcjach poszłyśmy do składziku gdzie otrzymałyśmy rękawiczki, dwie skrobaczki i wiaderko. Zaczęłyśmy od Sali, w której pobiłyśmy się z tymi plastikami.
-Bleee. To jest obrzydliwe.- zaczęła narzekać Natalie- Ja tak nie wytrzymam 2 tygodnie!
-Myśl pozytywnie Natalie. Przecież przywalenie tym sukom było jedna z najlepszych rzeczy jakie robiłam.
-Tyyy. Jesteś świetna w pocieszaniu.- uśmiechnęła się Natalie.
-Mój dar.- odwzajemniłam uśmiech.
Po godzinie mogłyśmy wracać do domu. Ze względu na to, że o tej godzinie niema autobusów w stronę naszych domów, przyjechał po nas wujek Natalie. Był bardzo miłym i zabawnym 40-latkiem. Gdy zatrzymaliśmy się pod moim domem, pożegnałam się z Natalie oraz Jeremy’m. Przez chwilę stałam bojąc się ruszyć. Tata i Lucas już zapewne wrócili. Weszłam do domu i od razu skierowałam się do salonu, w którym siedział tata.
-Marika gdzie ty byłaś? Martwiłem się o ciebie.- powiedział ojciec podnosząc się z sofy.
-Przepraszam tato. Musiałamodbyćkarę.- powiedziałam na jednym wdechu- Idę zrobić obiad.- powiedziałam chcąc ruszyć w stronę kuchni.
-Co musiałaś zrobić?
-Odbyćkarę.
-Marika mów wyraźnie.
-Musiałam odbyć karę!
-Co?!? Marika coś ty zrobiła? Przecież to dopiero twój drugi dzień w szkole!
-Ale to nie moja wina! To ta suka się na mnie rzuciła.
-Słucham?!?
-Taka Isabelle się mnie czepiała, a potem zaczęła mnie ciągać za włosy! No i ja się broniłam! Ale nikt nie chciał mi uwierzyć, że to jej wina! Więc przez 2 tygodnie muszę zostawać po lekcjach i sprzątać gumy!- powiedziałam podniesionym głosem.
-Marika! Masz szlaban na dwa tygodnie! Zero telewizji i komputera!
-Ale czemu ?!? Przecież ci mówię, że się tylko broniłam!
-Zawsze mogłaś załatwić sprawę w pokojowy sposób!
-Ale…
-Żadnego ale! Masz szlaban!
Byłam wściekła. Poszłam do swojego pokoju i opadłam na łóżko. Przycisnęłam poduszkę do twarzy i wydałam z siebie krzyk frustracji. Kurwa! Przecież to nie moja wina! Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Rozebrałam się i wzięłam długi relaksujący prysznic. Owinęłam się ręcznikiem i weszłam do garderoby. Ubrałam się w wygodny dres i białą koszulkę, a włosy związałam w niechlujnego koka. Gdy weszłam do pokoju zobaczyłam, że niema w nim laptopa. Ojciec musiał go wziąć. Sprawdziłam telefon. Miałam 2 nieodebrane połączenia od Natalie oraz sms’a również od niej z prośba o oddzwonienie. Od razu wybrałam numer Natalie i zadzwoniłam do niej. Od razu odebrała.
-Hej Natalie!
-Marika to straszne.
-Co się stało?
-Mam szlaban na dwa tygodnie!
-To jesteśmy dwie.
-Ty też?
-Niestety.
-Nie rozumiem przecież to niemy zaczęłyśmy! I jeszcze William się pyta za co mam ten szlaban.
-Ja też nie rozumiem, a William się dowie pewnie w szkole.
-Pewnie co i tak.
-Ughhh.
-Dobra muszę kończyć, papa.
-Papatki.
Rozłączyłam się. Z braku zajęć postanowiłam wziąć się za pracę domową z historii. Po 30 minutach poczułam się zmęczona. Wzięłam Bazylka, który cały czas leżał mi na kolanach i położyłam go na jego posłanie. Rozczesałam włosy i ubrałam się w piżamę. Położyłam się do łóżka i szczelnie opatuliłam się cieplutką kołdrą. Zasnęłam niemal natychmiast.
____________________________________________________________________________
Yo!
Jest już 3 rozdział! Dziękujemy za komentarz od Mery Popynss! Gdy go przeczytałyśmy miałyśmy wielki zaciesz :)
Natalie_Alice
xoxo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz