- Bądź cicho, a nic ci się nie stanie - usłyszałam głos napastnika.
Spanikowałam. Nogi się pode mną ugięły. Napastnik zażądał ode mnie pieniędzy i telefonu. I wtedy poczułam, że ktoś odciąga bandytę do tyłu. Mój wybawca okazał się być chłopakiem w kapturze. Uderzył napastnika pięścią w twarz, a następnie w brzuch.
- Spieprzaj, albo ci wpierdolę!
Bandyta odszedł, trzymając się za brzuch i klnąc pod nosem. Chłopak w kapturze spojrzał w moją stronę.
- Wszystko w porządku? - zapytał swoim seksownym głosem.
- T-tak - odpowiedziałam, chociaż nie byłam do końca pewna.
- Nie powinnaś chodzić tak późno po tej dzielnicy - ostrzegł mnie. - Jakiś nieprzyjemny typ mógłby ci zrobić krzywdę.
- Dzięki za pomoc.
- Nie ma sprawy.
- Jestem Marika - powiedziałam cicho
- Ładne imię - rzucił komplement i chwilę później zniknął w ciemnym zaułku.
Jeszcze jakiś czas stałam, nie mogąc się ruszyć. Byłam przerażona tym co się stało, a jednocześnie w mojej głowie wciąż słyszałam nieziemski głos nieznajomego.
__________________________________________________________________________________
Witajcie na naszym pierwszym blogu!
Mamy nadzieje, że prolog wam się spodobał.^.^ Czekamy na wasze komentarze zarówno te pozytywne jak i negatywne. ;3
Natalie_Alice
xoxo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz